Objawy COVID-19

COVID-19 to jednostka chorobowa, która w głównej mierze atakuje układ oddechowy. Występujące symptomy są zróżnicowane i często niejednorodne. Z tego powodu może być mylona z popularnie pojawiającymi się w okresie jesienno-zimowym przeziębieniem lub grypą. Chorzy najczęściej doświadczają gorączki i dreszczy, suchego kaszlu, bólu głowy, mięśni oraz zmęczenia. Może wystąpić także ból gardła, katar, zatkane zatoki, nudności, wymioty, zaparcia lub biegunka. Objawami różnicującymi są utrata smaku, węchu bądź duszności. Nie występują one jednak u wszystkich. Natomiast jeżeli zaobserwujemy ból lub ucisk w klatce piersiowej, splątanie, zasinienie twarzy czy ust to należy niezwłocznie skontaktować się z lekarzem. Osoby zakażone SARS-CoV-2 w około 80% przypadków przechodzą chorobę z lekkimi objawami lub wręcz bezobjawowo. Co więcej, pierwsze oznaki COVID-19 ukazują się zwykle po 2 do 14 dni od kontaktu z wirusem. Chory w tym czasie może nieświadomie zarażać innych ludzi [1].

Długofalowe skutki zakażenia SARS-CoV-2

Sposób leczenia COVID-19 zależy od intensywności przebiegu choroby. Pacjenci skąpoobjawowi nie wymagają hospitalizacji. Są w stanie pokonać wirusa w zaciszu domowym, podobnie jak ma to miejsce przy zwykłym przeziębieniu. Problem pojawia się, jeśli chory doświadcza ciężkich objawów. Tacy zarażeni najczęściej wymagają tlenoterapii, która niejednokrotnie musi być połączona z farmakoterapią w szpitalu zakaźnym. Niestety nawet pokonanie choroby nie gwarantuje bycia zupełnie zdrowym. Coraz częściej można usłyszeć o problemach zdrowotnych pozostających po wyleczeniu COVID-19. Dotyczą one zarówno dorosłych jak i dzieci. Ozdrowieńcy najczęściej skarżą się na zmęczenie, ból stawów, mięśni, trudności z zasypianiem, rozdrażnienie czy depresję. Im cięższy był przebieg choroby, tym poważniejsze problemy towarzyszą ludziom po wyzdrowieniu. W takich przypadkach możemy spotkać nieprawidłowości w obrazie płuc stwierdzane podczas tomografii komputerowej [2][3].

Niektóre badania wskazują również na zaburzenia w funkcjonowaniu nerek, objawiające się zmniejszeniem eGFR, względem wyników uzyskiwanych bezpośrednio po przyjęciu chorego do szpitala. W przypadku dzieci sytuacja staje się bardziej skomplikowana. Nawet po łagodnym przejściu COVID-19 mogą doświadczyć wieloukładowej choroby zapalnej, tzw. PIMS, która prawdopodobnie ma podłoże immunologiczne. Charakteryzuje się między innymi wysoką, uporczywą gorączką powyżej 38,5°C oraz dużymi wartościami wskaźników stanu zapalnego [2][3][4].

REKLAMA
REKLAMA

Czy szczepionka jest konieczna?

Na podstawie powyższego możemy z pewnością stwierdzić, że w przypadku COVID-19 lepiej przeciwdziałać niż leczyć. Odporność jesteśmy w stanie uzyskać dzięki szczepieniom. W Unii Europejskiej dopuszczone do obrotu są trzy preparaty: Comirnaty firmy Pfizer i BioNTech oraz szczepionka firmy Moderna. (czytaj więcej: Szczepionki na COVID-19 w pigułce). Mechanizm działania obu jest podobny. Zawierają mRNA zamknięte w lipidowej otoczce, która dociera do cytoplazmy komórkowej, gdzie rozpoczyna produkcję białek spike SARS-CoV-2. Znajdują się one na powierzchni wirusa i są niezbędne do zainfekowania komórki gospodarza. Układ odpornościowy człowieka poznaje wspomniane proteiny. W przypadku rzeczywistej infekcji dochodzi do szybkiego rozpoznania patogenu i neutralizacji wirusa. To prawda, że ludzkie szczepionki mRNA to nowość, jednak technologia rozwijana jest już od dawna i została dobrze poznana. Tego typu preparaty są bezpieczne dla zdrowia. Szczepionka nie zawiera wirusa, dlatego niemożliwe jest zarażenie się poprzez jej przyjęcie. mRNA nie ma możliwości interferencji ani modyfikowania ludzkiego DNA [5][6]. 29 stycznia dopuszczono również trzecią szczepionkę firmy AstraZeneca. Ma ona charakter wektorowy [7].

Szybkość zatwierdzenia preparatu w Unii Europejskiej nie powinna budzić obaw. Żaden etap badań klinicznych nie został pominięty. Przyspieszenie procesu autoryzacji osiągnięto dzięki temu, że bazowano na danych z badań poświęconych wirusom SARS-CoV oraz MERS-CoV. W tradycyjnym procesie badania kliniczne trwają około 6 lat, gdyż żadna z faz nie może rozpocząć się bez zakończenia poprzedniej. Wspomniany okres zminimalizowano do minimum poprzez nałożenie na siebie etapu I i II oraz szybkiemu przejściu do fazy III. Dodatkowo produkcję preparatów zaczęto bez oficjalnego zaakceptowania wyników, co było jedynie ryzykiem ze strony wytwórcy. W przypadku szczepionki Pfizera w badaniach uczestniczyło około 44000 osób, natomiast podczas badań szczepionki Moderny liczba ta wyniosła około 30000. W obu sytuacjach szczepieniu zostało poddanych kilkanaście tysięcy osób [8].

Szczepionka i działania niepożądane

Preparaty nie wywołują nieoczekiwanych działań niepożądanych. Zaszczepieni mogą doświadczać objawów grypopodobnych, takich jak ból głowy oraz mięśni, gorączka, zmęczenie czy dreszcze. Mają one jednak łagodny lub umiarkowany przebieg i nie trwają dłużej niż kilka dni. Nie ma również podstaw do obaw ze względu na występowanie ostrej reakcji anafilaktycznej po przyjęciu preparatu. To fakt, że takie przypadki wystąpiły, jednak dotyczyły one ludzi, którzy w przeszłości doznali podobnych epizodów. Według danych CDC częstotliwość występowania szoku anafilaktycznego wynosi 11,1 przypadków na 1 milion dawek [9].

Nieprawdą jest również to, że producent nie ponosi odpowiedzialności za działania niepożądane. W Unii Europejskiej szczepionki zostały zatwierdzone na podstawie warunkowego pozwolenia na dopuszczenie do obrotu, które nie zwalnia z tego producenta, a dodatkowo wymaga od niego dalszego monitorowania ewentualnych skutków ubocznych. Szczepionki obu firm zapewniają skuteczność na poziomie około 95%. To duża liczba w porównania z preparatami chroniącymi przeciw innym chorobom wirusowym, takim jak na przykład grypa. Jednak żadna szczepionka nie daje 100% pewności braku zachorowania. Pojawia się zatem pytanie, czy warto przyjąć preparat? Zdecydowanie tak! Po immunizacji nawet jeśli zachorujemy, to przejdziemy chorobę znacznie lżej [10]. 

Pamiętajmy o tym, że do pokonania pandemii niezbędny jest wysiłek wszystkich ludzi. W celu osiągnięcia odporności zbiorowej należy zaszczepić 70% populacji. To niełatwe zadanie, dlatego do tego czasu pamiętajmy o zakrywaniu ust i nosa maseczką, częstym myciu rąk wodą z mydłem przez 30 sekund oraz zachowywaniu dystansu społecznego. COVID-19 szerzy się drogą kropelkową, więc zakażenie jest łatwe i tylko nasza subordynacja pozwoli pokonać pandemię. Decydując się na szczepienie, zyskujemy odporność bez ryzyka przechodzenia choroby i radzenia sobie z ewentualnymi długofalowymi problemami zdrowotnymi, będącymi jej następstwem.