Kiedy mamy do czynienia z hipercholesterolemią?

Nie ulega wątpliwości, że podwyższony poziom cholesterolu nie jest naszym sprzymierzeńcem w walce o zadowalającą kondycję organizmu. Hipercholesterolemia predysponuje do rozwoju miażdżycy naczyń, chorób serca, a nawet wystąpienia zawału mięśnia sercowego lub udaru niedokrwiennego mózgu [2].

Według wytycznych ESC, czyli Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ang. European Society of Cardiology) nieprawidłową ilość blaszki miażdżycowej rozpoznaje się wtedy, gdy:

  • stężenie cholesterolu całkowitego przekracza 190 mg/dl;
  • stężenie „złego cholesterolu” LDL (lipoprotein o niskiej gęstości) jest wyższe niż 115 mg/dl [3].

Specjaliści podkreślają jednak, że wymienione parametry należy zestawić z całkowitym ryzykiem sercowo-naczyniowym, które różni się w zależności od stanu zdrowia pacjenta. Przykładowo, u osób należących do tzw. wysokiej grupy ryzyka frakcja LDL nie powinna przekroczyć 100 mg/dl. Z kolei stężenie lipoprotein o niskiej gęstości u pacjentów z bardzo wysokiej grupy ryzyka powinno być niższe niż 70 mg/dl. Jeśli osiągnięcie takiego wyniku jest niemożliwe, konieczne jest dążenie do co najmniej połowicznej redukcji stężenia frakcji LDL [2].

REKLAMA
REKLAMA

Statyny — leki pierwszego wyboru w leczeniu hipercholesterolemii

Choć istnieje kilka grup leków obniżających stężenie cholesterolu we krwi, za najskuteczniejsze uznaje się tzw. statyny. Są to środki, które kompetycyjnie i odwracalnie hamują związek pełniący kluczową rolę w tworzeniu cholesterolu. Mowa o reduktazie HMG-CoA (3-hydroksy-3-metyloglutarylokoenzymie A) — zablokowanie tego enzymu stymuluje rozpad frakcji „złego cholesterolu” i dzięki temu jest on usuwany z osocza krwi.

Szacuje się, że statyny zmniejszają stężenie frakcji LDL o blisko 30-60% oraz redukują stężenie triglicerydów o ok. 20-45%. Co więcej, mają również zdolność do podwyższania stężenia „dobrego cholesterolu”, czyli tzw. frakcji HDL (lipoprotein o wysokiej gęstości) [4]. Wykazano, że statyny działają przeciwzapalnie i przeciwzakrzepowo. Przypuszcza się, że mogą również wywoływać efekt immunomodulujący, jednak dokładny mechanizm działania nie został jeszcze poznany (czytaj także: COVID-19 i cholesterol. Czy to może się udać?) [5].

Jednak pomimo licznych zalet statyn, leki te mają także pewne wady, które wynikają z potencjalnych działań niepożądanych. Przewlekłe przyjmowanie tej grupy związków może prowadzić do miopatii objawiającej się bólami mięśniowymi i ogólnym osłabieniem. W skrajnych przypadkach dochodzi do rozpadu mięśni poprzecznie prążkowanych (rabdomiolizy). Ponadto odnotowano rzadkie przypadki uszkodzenia wątroby występujące u 1-3% pacjentów. Bardziej powszechne są zaś zaburzenia żołądkowo-jelitowe (bóle brzucha, wzdęcia, nudności, zaparcia, biegunki), zaburzenia snu oraz bóle głowy (czytaj także: Statyny i obawa przed działaniami niepożądanymi) [6].

Monakolina K, czyli ekstrakt z czerwonego fermentowanego ryżu

Zbyt wysokie stężenie cholesterolu we krwi pociąga za sobą konieczność zmodyfikowania codziennej diety, a także zastosowania umiarkowanej aktywności fizycznej. Właściwym krokiem jest także wprowadzenie suplementacji. Na aptecznych półkach znajdziemy szereg preparatów zawierających związki pochodzenia naturalnego. Jednym z nich jest monakolina K określana jako lowastatyna. Substancję izoluje się z czerwonego ryżu poddawanego procesowi fermentacji (pod wpływem grzybów z rodzaju Monascus purpureus) [7].

Udowoniono, że wystarczy zaledwie 10 mg monakoliny K dziennie, aby obniżyć stężenie „złego cholesterolu” o ok. 10-20% [8]. Jednak preparaty zawierające tę naturalną statynę (np. Anticholesteran, Armolipid, Profichol Forte, Lipiforma Plus) nie powinny być stosowane przez wszystkich pacjentów, ale głównie tych, którzy są w tzw. grupach niskiego bądź umiarkowanego ryzyka sercowo-naczyniowego. Osoby będące w grupie wysokiego ryzyka mogą przyjmować monakolinę K jedynie wtedy, gdy stężenie frakcji LDL nie przewyższa 100 mg/dl [9,10]. Ostateczną decyzję podejmuje lekarz prowadzący.

Armolipid

https://leki.pl/lek/profichol-forte/

LipiForma Plus

 

Pomarańcza bergamota — bogactwo polifenoli w niepozornym owocu

Pochodząca z włoskiej Kalabrii pomarańcza bergamota to nie tylko częsty składnik perfum, ale również doskonałe źródło polifenoli. Brutierydyna, melitydyna, naringina, neohesperydyna czy neoeriocytryna to związki o udokumentowanej skuteczności w walce ze zbyt wysokim stężeniem cholesterolu. W tradycyjnej włoskiej medycynie bergamotkę stosuje się jako remedium na szereg dolegliwości, m.in. infekcje gardła, skóry, dróg moczowych, a nawet gorączkę [11].

Przeprowadzono badania, podczas których testowano skuteczność naringiny i lowastatyny w zwalczaniu wysokiego stężenia cholesterolu. Wyniki okazały się zaskakujące: naringina znacząco obniżyła ilość pasm tłuszczowych i — w przeciwieństwie do lowastatyny — wykazała dodatkowe działanie ochronne na wątrobę [12]. Wysoką efektywność polifenoli tłumaczy się także podobieństwem strukturalnym cząsteczek naringiny i neohesperydyny do statyn [13].

Na podstawie analiz przeprowadzonych na grupie 237 osób szacuje się, że dawka terapeutyczna BPF (ang. Bergamot – derived polyphenolic fraction; frakcje polifenolowe bergamoty) powinna wynosić 500-1000 mg dziennie (np. Berimal Forte, Jarrow Formulas Citrus Bergamot). Po 3 miesiącach kuracji zaobserwowano spadek stężenia cholesterolu całkowitego o 20% (dawka 500 mg) i 30,9% (dawka 1000 mg). Z kolei stężenie „złego cholesterolu” LDL uległo redukcji o 23% i 38,6% przy przyjmowaniu dawek (odpowiednio) 500 i 1000 mg. Naukowcy zaobserwowali również wzrost stężenia „dobrego cholesterolu” HDL o ok. 26-40% [14].

Stosując preparaty z monakoliną K lub bergamotą powinniśmy pamiętać o bezwzględnym przestrzeganiu zaleceń. Przed rozpoczęciem suplementacji warto zasięgnąć porady farmaceuty lub lekarza prowadzącego terapię.