Szczepionki nie powodują autyzmu! Ciężko w to uwierzyć, ale informacja dotycząca korelacji między szczepieniem a autyzmem jest niczym innym, jak manipulacją, fałszerstwem i nierzetelnością naukowca i lekarza Wakefielda. Mężczyzna ten wykorzystał swój status i zaufanie społeczeństwa do własnych celów — głównie zarobkowych. Choć jego obrońcy mogliby śmiało zapytać, czy nam nigdy nie zdarzyły się błędy, to niestety ich entuzjazm można łatwo zgasić. Błędy zdarzają się wszystkim, nawet naukowcom. Analizując dziesiątki czy setki wyników uzyskanych w testach, nietrudno jest się pomylić. Jednak mając grupę badawczą, składającą się z 12 osób — bo taką właśnie miał Wakefield — o pomyłce nie może być mowy. Zresztą, to nie jedyny grzech, jaki ten „lekarz” ma za uszami.

Szczepionki MMR, czyli co zrobił Andrew Wakefield?

Do tej pory niezdyskredytowany i cieszący się zaufaniem Wakefield przeprowadził badanie na 12 dzieciach. Wyniki tego testu miały rzekomo potwierdzić, że szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR) jest ściśle skorelowana z autyzmem. Jego wnioski zostały opublikowane w bardzo cenionym i wysoko punktowanym czasopiśmie naukowym „The Lancet”. Ranga tego czasopisma jest znana wszystkim, którzy “siedzą” w nauce. Dyskredytowanie i podważanie zamieszczanych tam artykułów to jedna z ostatnich rzeczy, jakiej podejmują się inni naukowcy. Artykuł Wakefielda stał się zatem namacalnym dowodem na szkodliwość szczepionek i głównym narzędziem do walki z obowiązkowymi szczepieniami w kraju [1] (Czytaj także: Obowiązkowe szczepienia w Polsce).

Kłamstwo ma wyjątkowo krótkie nogi

Ze względu na rangę czasopisma „The Lancet”, tuż po publikacji feralnego artykułu, nikomu nie przyszło do głowy podważać jego słuszności. Jednak znaleźli się też tacy, dla których wyniki uzyskane przez Wakefielda wydawały się mocno podejrzane. Przyjrzano się całej sprawie i przeprowadzono „dziennikarskie śledztwo”. Rychło okazało się, że badanie lekarza zostało sfałszowane na wielu płaszczyznach, w związku z czym jego wyników nie można traktować poważnie [1,3].

REKLAMA
REKLAMA

Jakie błędy popełnił Wakefield?

Wakefield popełnił masę błędów. Na jedną pomyłkę lub drobną gafę można jeszcze przymknąć oko, ale w obliczu poniżej listy, nie można przejść obojętnie. Otóż:

  • Wakefield ukrył konflikt interesów, co jest niedopuszczalne w rzetelnych badaniach naukowych;
  • lekarz otrzymał wysokie wynagrodzenie za zlecone przeprowadzenie badania, które miało wykazać związek szczepionki MMR z autyzmem; ponadto otrzymał wysokie kwoty pieniędzy od innych jednostek, którym zależało na takim wyniku testów;
  • jego eksperyment zawierał istotne błędy metodologiczne i łamał zasady etyki naukowej i lekarskiej;
  • naukowiec, tuż po opublikowaniu swojego artykułu, stawiającego szczepionkę MMR w najgorszym świetle, wystąpił z wnioskiem o patent na szczepionkę przeciwko odrze własnego autorstwa;
  • badanie opierało się na małej grupie badawczej (12 dzieci) — wbrew temu, co mówi autor publikacji, dzieci te miały stwierdzone problemy rozwojowe na długo przed podaniem im szczepionki;
  • autor wielokrotnie fabrykował, zmieniał i naginał swoje wyniki badań tak, aby pasowały do postawionej przez niego tezy.

Ostatecznie wszystkie jego kłamstwa zostały zdemaskowane. Chociaż jego artykuł pojawił się w 1998 roku, to do dziś konsekwencje jego oszustwa rezonują w wielu krajach. Przykładem może być Japonia, w której całkowicie wycofano szczepionkę MMR. Niestety po latach okazało się, że niesłusznie — nie zauważono żadnych różnic w częstości występowania autyzmu.

Nawiasem mówiąc, nie musimy szukać przykładów aż za oceanem. Na naszym polskim podwórku również jest ich multum — prężnie działające ruchy antyszczepionkowe nieustannie nawołują do rezygnacji ze szczepień. Konsekwencją takiego działania jest fakt, iż w 2018 roku utraciliśmy odporność zbiorowiskową na odrę. To choroba, o której większość z nas już zapomniała. Słusznie — wysoki poziom wyszczepialności Polaków zapewnił nam spory komfort i bezpieczeństwo. Niestety, zaniechanie szczepień szczepionką MMR spowodowało, że coraz częściej mamy do czynienia z ogniskami odry. W 2015 roku w Polsce zanotowano zaledwie 48 przypadków, zaś w 2019 roku było ich aż 1502! [1-3] (Czytaj także: Szczepionka na Covid-19 – dlaczego warto?)

Zmanipulowane i sfabrykowane badanie Wakefielda nie ma żadnej wartości naukowej. Niemniej, ze względu na szum, jaki powstał wokół tematu szczepień i autyzmu, wiele grup badawczych podjęło się sprawdzenia tej tezy. Wyniki wszystkich badań są takie same i jednoznaczne — szczepienie MMR nie zwiększa ryzyka rozwoju autyzmu u dzieci, nawet z grup ryzyka rozwoju tych zaburzeń [2].