Aby chociaż delikatna opalenizna wygląda atrakcyjnie (choć to tak naprawdę kwestia gustu), to jest ona niczym innym, jak mechanizmem obronnym naszego organizmu. Wystarczy 15-minutowa ekspozycja na słońce, aby w naszym organizmie zaczęły wytwarzać się substancje, naprawiające powstałe uszkodzenia. Dochodzi do nich w wyniku działania promieniowania ultrafioletowego (UV). Co więcej, opalanie się „na czerwono”, zwłaszcza u dzieci, istotnie zwiększa ryzyko wystąpienia czerniaka w wieku dorosłym. Przebywanie na słońcu jest potrzebne — bez niego nasz organizm nie wytworzy witaminy D w skórze. Niemniej jednak należy to robić umiejętnie, aby nie zafundować sobie więcej szkody, niż pożytku. O oparzenia naprawdę nie trudno, a piekące plecy to zmora niejednego z nas.

Oparzenia, a promieniowanie UV

Promieniowanie ultrafioletowe (UV) można podzielić na trzy podgrupy, różniące się długością fali, a co za tym idzie — wpływem na nasz organizm.

  • UVA o długości fali 320-400 nm: to główny winowajca starzenia się skóry. Promieniowanie UVA utrzymuje się na stałym poziomie, niezależnie od pory dnia. Wnika w głębokie warstwy skóry, uszkadzając tym samym kolagen i elastynę. Ich nieprawidłowa struktura jest bezpośrednią przyczyną fotostarzenia się skóry, objawiającego się jej zwiotczeniem, utratą jędrności i zmarszczkami.
  • UVB o długości fali 290-320 nm: ten rodzaj promieniowania nie penetruje skóry tak głęboko, jak UVA — działa głównie na jej powierzchni. Odpowiada za skórną syntezę witaminy D oraz za zwiększoną syntezę melaniny — barwnika skóry. UVB powoduje zatem powstawanie opalenizny, rumienia i oparzeń, a w skrajnych przypadkach przy długotrwałej ekspozycji działa rakotwórczo. Ten rodzaj promieniowania powoduje zaburzenia regulacji genów tkankowych, wywołuje liczne mutacje i transformację nowotworową komórek. W Polsce promieniowanie UVB jest najsilniejsze w miesiącach wiosenno-letnich, a największe natężenie występuje w godzinach okołopołudniowych.
  • UVC o długości fali poniżej 280 nm: ma niewielkie znaczenie, gdyż prawie w całości jest pochłaniane przez warstwę ozonową [1-3] (Czytaj także: Ochrona przed słońcem, czyli po co nam filtry przeciwsłoneczne?).

Dlaczego dzieci są bardziej narażone na oparzenia?

Dzieci do 3. roku życia mają nieco odmienną budowę skóry. Jest ona cieńsza i zawiera zdecydowanie mniej melaniny, czyli barwnika, który chroni przed promieniowaniem UV. Wnika ono wówczas dużo głębiej w kolejne warstwy skóry, przez co szybciej i łatwiej wywołuje poparzenia. Co więcej, układ immunologiczny dzieci nie jest jeszcze na tyle rozwinięty, aby efektywnie reagować na szkodliwe czynniki zewnętrzne, w tym właśnie promieniowanie UV. To właśnie z tych powodów maluchy są bardziej narażone na działanie promieni słonecznych i powstania oparzeń [3,4] (Czytaj także: Atopowe zapalenie skóry u dzieci).

REKLAMA
REKLAMA

Jak bezpiecznie korzystać ze słońca?

W Polsce ciepłe i słoneczne miesiące można niestety policzyć na palcach jednej ręki. Nie jest to jednak argument za nieograniczonym korzystaniem z kąpieli słonecznych, gdy w końcu lato zawita do nas w pełni. Co zatem zrobić, aby uniknąć oparzeń, a przebywanie na słońcu było bezpieczne?

  1. Należy ograniczyć czas przebywania na słońcu w godzinach, gdy grzeje ono najmocniej, tj. od 10:00 do 16:00. Wówczas lepiej skryć się w cieniu.
  2. Warto stosować odzież ochronną pod postacią kapelusza bądź czapki na głowę. Przy mocnym słońcu warto chronić skórę specjalnymi ubraniami z filtrem UV. Jest to szczególnie pomocny „gadżet” w przypadku maluchów, które są znacznie bardziej narażone na szkodliwe działanie promieniowania UV. Niemniej, gdy nie mamy w swojej szafie kostiumu z filtrem UV, wystarczy zwykły biały podkoszulek do zakrycia ramion i pleców.
  3. Należy ograniczyć wystawianie skóry na bezpośrednie działanie słońca — koniecznym jest stosowanie kremów z filtrem, chroniącym przed promieniowaniem i oparzeniami [3,4].

Jakie są rodzaje filtrów?

Obecnie wybór filtrów jest naprawdę szeroki. Można wybierać spośród szeregu produktów, poustawianych na aptecznych bądź drogeryjnych półkach. Mnogość tych preparatów wynika m.in. z tego, że filtry przeciwsłoneczne mogą mieć różne mechanizmy działania. Dzielą się one na dwie grupy:

  1. Filtry organiczne (chemiczne): ich działanie oparte jest na absorbowaniu, czyli „pochłanianiu” fotonów promieniowania UVA i UVB. Nie brudzą, nie pozostawiają białej warstwy na skórze i utrzymują się na jej powierzchni stosunkowo długo. Mogą być stosowane u dzieci powyżej 2. roku życia.
  2. Filtry nieorganiczne (fizyczne, mineralne): ich mechanizm działania polega na odbijaniu i rozpraszaniu fotonów UV. Ich wadą jest jednak to, że muszą być reaplikowane zdecydowanie częściej niż filtry organiczne. Utrzymują się one bowiem na skórze dużo krócej. Co więcej, po aplikacji pozostaje biała warstwa na powierzchni skóry. Niemniej jednak, filtry te zdecydowanie rzadziej powodują reakcje alergiczne, dlatego są preferowane u dzieci poniżej 2. roku życia [4].

Tajemnicze i niezrozumiałe skróty na opakowaniach

Aby dobrze wybrać filtr przeciwsłoneczny i uniknąć oparzeń, trzeba rozszyfrować skróty, które producenci ochoczo umieszczają na opakowaniach swoich produktów. Oto one:

SPF (ang. Sun Protection Factor) — wskaźnik ochrony przeciwsłonecznej. Odnosi się wyłącznie do promieniowania UVB. Określa on stosunek minimalnej dawki promieniowania powodującej rumień na skórze chronionej danym preparatem do minimalnej dawki promieniowania wywołującej taki sam rumień na skórze niechronionej. Brzmi skomplikowanie, ale w rzeczywistości jest to bardzo proste. SPF 50 oznacza, że dawka promieniowania wywołująca rumień po zastosowaniu takiego filtra może być 50-krotnie wyższa niż dawka promieniowania konieczna do wywołania rumienia na skórze nieposmarowanej tym filtrem.

PPD (ang. Persistent Pigment Darkening) — to wskaźnik trwałej pigmentacji.

IPD (ang. Pigment Darkening) — wskaźnik bezpośredniej pigmentacji.

Zarówno PPD, jak i IPD, dotyczą ochrony przed promieniowaniem UVA. Są one związane z powstawaniem wolnych rodników pod wpływem UVA i przemianami oksydacyjnymi melaniny zachodzącymi z ich udziałem.

Aby zapewnić sobie skuteczną ochronę przed promieniowaniem UV i ograniczyć ryzyko oparzeń, należy stosować filtry chroniące zarówno przed UVA, jak i UVB [1].

Unikanie oparzeń, czyli jak prawidłowo aplikować filtry przeciwsłoneczne?

Aby filtr przeciwsłoneczny mógł zadziałać, musi być prawidłowo stosowany. Niestety samo niedbałe posmarowanie się kremem nie gwarantuje nam ochrony przed szkodliwym promieniowaniem UV. Podstawowymi błędami, jakie popełniamy, aplikując tego rodzaju preparaty, są:

  • zbyt rzadkie smarowanie się — pierwszą warstwę filtra należy zaaplikować 15-30 minut przed wyjściem na słońce, a następnie konieczna jest jego aplikacja nie rzadziej niż co 2 godziny. Jeśli w tym czasie kąpaliśmy się w wodzie bądź mocno się spociliśmy, aplikację trzeba niezwłocznie powtórzyć.
  • za mała ilość stosowanego kremu — tzw. dawka opuszkowa, czyli ilość produktu wyciśnięta na opuszek palca, powinna wystarczyć na 2 centymetry kwadratowe skóry. Oznacza to, że standardowa tubka 150 ml powinna wystarczyć osobie dorosłej na około tydzień. Prawda wygląda zgoła inaczej — nierzadko jednym opakowaniem „załatwiamy” dwutygodniowe wakacje dla całej rodziny.
  • równomierne rozsmarowywanie kremu — niech pierwszy rzuci kamień ten, kto nigdy nie opalił sobie śladu dłoni na plecach. Aby uniknąć oparzeń, należy równo smarować całą powierzchnię skóry, która jest wystawiona na działanie promieniowania słonecznego.

Większość Polaków jest przedstawicielami rasy nordyckiej, co oznacza, że powinniśmy stosować filtr UV o SPF przynajmniej 30 [5].

Opalanie nad morzem — większe ryzyko oparzeń

Wakacje dla części z nas są równoznaczne z morzem, piaskiem i plażą. Przy takim rodzaju wypoczynku trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Kąpiele w morzu, zwłaszcza naszym polskim, to świetny sposób na schłodzenie ciała. Tymczasem ciało pokryte solą i wystawione na promieniowanie UV to fatalne połączenie. Po wyjściu z morza należy opłukać ciało słodką wodą lub chociaż wytrzeć skórę ręcznikiem. Sól na powierzchni skóry krystalizuje, przez co koncentruje promieniowanie UV, zwiększając ryzyko oparzeń. Co więcej, sól zmieszana z filtrem może zmieniać jego właściwości [5].

Nie tylko w wakacje świeci słońce

Krem z filtrem jest częstym wyposażeniem apteczki w trakcie wakacyjnej podróży. To bardzo dobrze, ponieważ to właśnie w trakcie urlopu spędzamy zazwyczaj dużo czasu na świeżym powietrzu, wystawiając skórę na działanie promieni słonecznych. Nie zapominajmy jednak, że idąc spacerem do pracy lub na zakupy, również się opalamy. Promieniowanie UV odbija się od różnych powierzchni, m.in. od karoserii samochodów, przez co nie jesteśmy w stanie całkowicie się przed nim ustrzec. Przebywanie w cieniu i unikanie nasłonecznionych powierzchni również nie jest skuteczną metodą unikania oparzeń. Chmury zatrzymują bowiem jedynie 30% szkodliwego promieniowania. Natomiast siedząc w samochodzie bądź w mieszkaniu przy oknie chronimy się przed UVB, ale dla UVA szyba nie stanowi żadnej przeszkody [5].

Jak przechowywać kremy z filtrem przeciwsłonecznym?

Nieprawidłowe przechowywanie to kolejny grzech, który niejeden z nas ma za uszami. Po zakupie kremu z filtrem warto zapoznać się z jego ulotką, aby wiedzieć w jakich warunkach, powinien on być przechowywany, aby zachował swoją jakość. Zazwyczaj tego rodzaju preparaty należy trzymać w temperaturze nieprzekraczającej 25°C. Nierzadko w trakcie wakacyjnych upałów lub podróży do ciepłych krajów, temperatura otoczenia jest znacznie wyższa. Taki filtr przeciwsłoneczny traci wówczas swoją wartość ochronną. Zbyt wysoka temperatura może spowodować, że wytworzą się w nim nowe substancje, które mogą wywołać uczulenia lub podrażnienia [5].

Słońce jest nam potrzebne do życia — dosłownie! Nie możemy go całkowicie unikać, jednak przy ekspozycji na promieniowanie słoneczne trzeba zachować umiar i rozsądek. Stosowanie filtrów ochronnych nie powinno być ograniczone jedynie do wakacji i urlopu — UV jest wokół nas niezależnie od pory roku.