Powrót zapomnianej choroby – przypadek błonicy we Wrocławiu
Jeszcze kilka dekad temu błonica siała postrach na świecie, wywołując epidemie i powodując tysiące zgonów rocznie. Współczesna medycyna, dzięki masowym szczepieniom ochronnym, niemal wyeliminowała to zagrożenie w Europie. Jednak ostatnie przypadki, w tym potwierdzone zakażenie sześcioletniego dziecka we Wrocławiu, przypominają, że ta groźna choroba nie zniknęła całkowicie. Jakie ryzyko niesie za sobą błonica i dlaczego powinniśmy traktować ją poważnie?
Błonica, zwana również dyfterytem, to ostra choroba bakteryjna wywołana przez Corynebacterium diphtheriae. Bakterie te produkują toksynę błoniczą, która może doprowadzić do poważnych powikłań narządowych, w tym zapalenia mięśnia sercowego, uszkodzenia nerek czy porażenia nerwowego. Patogen przenosi się drogą kropelkową oraz przez bezpośredni kontakt z chorym lub nosicielem, a w rzadszych przypadkach może być przekazywany poprzez kontakt z zakażonymi zwierzętami, takimi jak koty, psy czy konie.
Wrocław i błonica – co wiadomo o tym przypadku?
Sześcioletnie dziecko, u którego stwierdzono objawy błonicy, powróciło z wakacji w Afryce. Nie było zaszczepione przeciwko tej chorobie. Obecnie przebywa w dolnośląskim Centrum Pediatrycznym im. J. Korczaka we Wrocławiu, a jego stan lekarze określają jako ciężki. Zakażenie zostało potwierdzone laboratoryjnie. Prof. Leszek Szenborn, kierownik Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, podkreślił, że „stwierdziliśmy objawy błonicy gardła i krtani u sześcioletniego dziecka, które powróciło z pobytu w Afryce. Niestety, nie było ono szczepione”.
Historia błonicy w Polsce: od epidemii do eliminacji
Przed wprowadzeniem powszechnych szczepień błonica była jednym z najgroźniejszych schorzeń zakaźnych. W latach 50. XX wieku w Polsce rejestrowano nawet 40 tysięcy przypadków rocznie, a śmierć z powodu tej choroby ponosiło od 1,5 do 3 tysięcy osób rocznie. Dopiero program masowych szczepień, wdrożony w 1954 roku, doprowadził do niemal całkowitej eliminacji błonicy z populacji.
Ostatnia duża epidemia w Europie miała miejsce w latach 90., gdy po rozpadzie ZSRR odnotowano ponad 150 tysięcy przypadków na terenie byłych republik radzieckich. Do Polski zakażenia przenikały w pojedynczych przypadkach, głównie za sprawą migracji. W ostatnich latach liczba zachorowań była marginalna: w 2024 roku odnotowano dwa przypadki, w 2023 roku jeden, a w 2022 roku żadnego. Jednak eksperci ostrzegają, że w miarę spadku wyszczepialności może dojść do powrotu tej groźnej choroby. Prof. Szenborn przypomniał: „W latach 50. mieliśmy w Polsce po kilkadziesiąt tysięcy zachorowań, a rocznie umierało od 1,5 do 3 tysięcy chorych. Dzięki szczepieniom udało się sytuację opanować”.
Dlaczego szczepienia są kluczowe?
Szczepienia przeciwko błonicy są w Polsce obowiązkowe i stanowią podstawowy element kalendarza szczepień ochronnych. Dzieci otrzymują cztery dawki w pierwszych miesiącach życia oraz dawkę przypominającą w szóstym roku życia. Ponieważ odporność z czasem słabnie, osobom dorosłym zaleca się przyjmowanie dawek przypominających co 10 lat.
Przypadek z Wrocławia pokazuje, że brak szczepienia może mieć tragiczne konsekwencje. Dziecko przez sześć lat było chronione przez tzw. odporność zbiorowiskową, czyli wysoki odsetek zaszczepionej populacji. Wystarczył jednak wyjazd do kraju, gdzie błonica wciąż występuje, aby doszło do zakażenia. „To dziecko, choć było nieszczepione, przez sześć lat przebywało w Polsce i wychowywało się wśród osób zdrowych, bo zaszczepionych. Jak tylko znalazło się w innych warunkach, sytuacja się zmieniła” – zaznaczył prof. Szenborn.
Jakie są objawy i powikłania błonicy?
Pierwsze symptomy pojawiają się po 2-5 dniach od kontaktu z bakterią. Choroba zaczyna się od gorączki, bólu gardła, trudności w połykaniu oraz powiększenia węzłów chłonnych. Charakterystycznym objawem są również szare lub czarne naloty na migdałkach, które są trudne do usunięcia i mogą prowadzić do martwicy tkanek. Najgroźniejszym powikłaniem błonicy jest zapalenie mięśnia sercowego, które może prowadzić do niewydolności krążenia i nagłej śmierci. Inne groźne konsekwencje to porażenia nerwowe, uszkodzenia nerek i ciężkie zapalenie płuc. W niektórych przypadkach dochodzi również do niedrożności dróg oddechowych, co może wymagać intubacji lub tracheotomii.
Podsumowanie
Przypadek zachorowania na błonicę we Wrocławiu jest przestrogą przed bagatelizowaniem szczepień. Choć choroba została niemal wyeliminowana w Polsce, globalizacja, migracje i spadek wyszczepialności mogą sprawić, że znów zacznie się pojawiać. Medycyna dała nam skuteczne narzędzie w postaci szczepionek, ale ich skuteczność zależy od nas wszystkich.



















Dodaj komentarz